Książka HISZPANIA oślepieni słońcem
Opis
Książka HISZPANIA oślepieni słońcem, Pedro ManzanaTo subiektywna perspektywa autora mieszkającego od wielu lat w Hiszpanii na lokalną rzeczywistość rynku nieruchomości.
Poza wieloma konkretnymi przykładami tego, co działa w trybie "mañana", czyli delikatnie mówiąc niespiesznie, znajdziecie tu mnóstwo ostrego jak żyletka poczucia humoru oraz ironii.
Perypetie autora i wielu osób, które przez lata spotkał, ukazują z przymrużeniem oka hiszpańską mentalność w zderzeniu z polskimi wyobrażeniami o niej. Książka pokazuje różnice, które widać dopiero z bliska, czyli, gdy już mieszkasz w Hiszpanii.
A wszystko to w kontekście marzeń o zamieszkaniu w kraju pięknych plaż i słońca w zderzeniu z ich realizacją.
Mimo wielu celnych i krytycznych spostrzeżeń zaprawianych sporą dawką sarkazmu, autor nadal mieszka w Hiszpanii i cieszy się jej blaskami prowadząc bloga na Facebook pod tą samą nazwą co tytuł książki.
Z perspektywy spędzonych tam lat, Hiszpania już nie oślepia go słońcem, czego i Wam życzy za pośrednictwem swojej książki."Och tak, Hiszpania. Kraina, w której jedynym Twoim problemem będzie wybór między sangrią a tinto de verano, a słońce świeci tak mocno, że wypala wszelkie ślady Twojej toksycznej przeszłości i kredytu we frankach.
Wszyscy tam jedziemy, karmieni wizją z Instagrama, gdzie każdy poranek zaczyna się od jogi na plaży o wschodzie słońca, a nie od walki z karaluchem wielkości Twojego portfela, który właśnie zadomowił się w Twojej nowej kuchni. W naszych wyobrażeniach przeprowadzka do Hiszpanii to magiczna teleportacja do świata, gdzie stres nie istnieje, a urząd skarbowy zamiast wezwań do zapłaty wysyła przepisy na paellę.
Wierzysz głęboko, że jak tylko przekroczysz granicę, Twoja prokrastynacja i skłonność do narzekania znikną w rytmie flamenco. Myślisz: „Tam będę innym człowiekiem! Będę biegać rano po promenadzie, pić tylko lokalne wino i mówić płynnie po hiszpańsku po dwóch tygodniach, bo przecież hola już znam”. Wyobrażasz sobie te niekończące się sjesty, zapominając, że sjesta oznacza zamknięty sklep dokładnie wtedy, gdy desperacko potrzebujesz papieru toaletowego.
Jesteśmy przekonani, że hiszpańska biurokracja to tylko urocza, powolna tradycja, a nie wielogodzinny maraton po urzędach, w których dowiesz się, że Twoje zaświadczenie jest nieważne, bo zostało wydrukowane na złym odcieniu białego papieru. Ale hej, przecież tam jest słońce! A słońce, jak wiadomo, leczy wszystko – od depresji po brak oszczędności na koncie. Jedziemy tam, goniąc za fatamorganą życia, w którym jedynym obowiązkiem jest bycie „szczęśliwym i wolnym”, podczas gdy w rzeczywistości po prostu zmieniamy tło naszych codziennych dramatów na nieco bardziej fotogeniczne.
Ale czy tak jest naprawdę?
I tutaj musimy postawić kropkę. Bo na to, i na wiele innych pytań, odpowiesz sobie po przeczytaniu książki pt. „Hiszpania – oślepieni słońcem”.
Znajdziesz tu zbiór felietonów i historii z życia wziętych – bez lukru, bez filtrów, za to z dużą dawką hiszpańskiego słońca i absurdu.
Miejcie tę książkę przy sobie niczym duchowy amulet, szepczący do ucha towarzysz podróży, którego nie musicie słuchać – możecie go zignorować rzucić w kąt i iść własną ścieżką.
Niech ta lektura będzie dla Was jak kojący balsam na oparzenia słoneczne, które zafunduje Wam rzeczywistość, gdy tylko słońce Was oślepi.
Złap swój egzemplarz i sprawdź, czy pod tą słoneczną powłoką kryje się Twój raj, czy tylko bardzo ładna dekoracja.
