Przejdź do treści

Teatr Narodowy 1949-2004 - Magdalena Raszewska - książka wyd. 2005

33,17 zł
tezeusz.pl Zobacz w sklepie

Opis

Teatr Narodowy wydał książkę opisującą  ostatnie 55 lat swojej historii. Niezwykłe miejsce. Skażone doraźną polityką, czasem zbuntowane, czasem tłamszone, jeśli władzy zachciało się odzyskiwać tracone miejsce wpływów. Zmieniało się też samo rozumienie przymiotnika „narodowy”, bo były okresy, kiedy przymiotnik ów zdawał się nie znaczyć zbyt wiele. Dziś, w swoje 240-lecie, dostał wspaniały prezent od Magdaleny Raszewskiej, historyczki teatru, która zrobiła niebywałą robotę przekopując się przez setki materiałów źródłowych, czasem powyciąganych z dziwnych archiwów, już to wojskowych, już to politycznych czy policyjnych. Tę pokaźną powojenną historię Teatru Narodowego czyta się jak pasjonującą powieść o poszarpanych, świetnych i marnych dziejach monumentu narodowej kultury, który nieraz przymierał artystycznie i gonił w piętkę, ale czasem ożywał i przewracał trony – jak w pamiętnym 1968, kiedy to zdjęcie premiery „Dziadów” Dejmka wywołało studenckie rozruchy, a w dalekich konsekwencjach obaliło rządy Władysława Gomułki i zachwiało całą podstawą socjalizmu w Polsce. Tadeusz Nyczek W czasach powojennych ta najbardziej prestiżowa scena chyba nigdy nie była najlepszym polskim teatrem. Nie mogła nim być. Zbyt wiele reprezentacyjnych i dworskich funkcji musiała spełniać, na­rzucano jej zbyt wiele ról – społecznych, artystycznych, politycznych, by mogła pełnić rolę przypisaną jej przez tradycję. Nie dawano jej szansy na wypracowanie własnego programu, stylu, oblicza artystycznego. Podporządkowywanie Teatru doraźnej grze interesów, brutalne przerywanie z przyczyn politycznych zaplanowanej na lata pracy artystycznej, nominacje dyrektorskie z klucza partyjnego... Wszystkiego tego Teatr Narodowy doświadczał przez kilkadziesiąt lat. Przez następnych parę lat nie istniał, co cały polski teatr pozbawiło punktu odniesienia. Powojenny Teatr przeżył kilka prób artystycznego, ideowego ukształtowania jego profilu, zgodnego z najlepszym rozumieniem tradycji. (...) Niemal każdy z dyrektorów miał własną wizję powinności Teatru Narodowego i nie układały się one w żaden logiczny ciąg, nie stanowiły żadnej kontynuacji.

Od 1996 roku Teatr Narodowy ponownie jest bytem realnym. Wzbudza dyskusje, kontrowersje, zachwyty, oburzenie. Zmusza do stawiania pytań. Nadal na jego afiszu widnieje medalion z profilem Wojciecha Bogusławskiego i napis: „założony w 1765 roku”. Magdalena Raszewska, z Epilogu